Od lat 20 do mych uszu wpadają słowa o tym, że zbawiony jestem z łaski, a nie z uczynków, a ta jest za darmo...
Tania łaska, rozdzielana przez ulicznych ewangelistów
na lewo i prawo w myśl zasady "bierz, ile chcesz, mamy tego w bród, a za
darmochę jest"! przyjmowana jest przez jednych z radością /wreszcie coś
"wygrali" i nie muszą płacić/, przez innych wzgardzona /bo co może być dobrego za darmo?/ dewaluuje się z szybkością argentyńskiej waluty...
Tania łaska "za darmo"... okazuje się często łaską "na darmo!".
Jak to z tą łaską jest? Słowo Boże mówi:
Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi, nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli. (Tt 2:11-12, podkreślenia dodano).
Czytając
powyższy fragment zrozumiałem, że przyszła do mnie zbawienna łaska
Boża, aby nie tylko mnie pouczyć jak mam żyć... ale także, aby moje
życie weryfikować... jeśli przyjmuję łaskę, przyjmuję też na siebie
dobrowolne zobowiązanie, że dołożę wszelkich starań, aby wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyć!
P.K.