Start - 27.04.2012r.

Tydzień temu mówiliśmy, że w Kościele Jezusa Chrystusa każdy z nas ma taki sam status: dziecka Bożego i wszyscy jesteśmy sobie równi i równi przed Ojcem... to powinno czynić nas wolnymi… ale nie zawsze tak jest… dlaczego?

Dlaczego tak często nie potrafimy czerpać radości z faktu, że jesteśmy dziećmi Boga?
Oczywiście z powodu grzechu… w liście do Rzymian w 14 rozdziale czytamy:

1 A słabego w wierze przyjmujcie, nie wdając się w ocenę jego poglądów. 2 Jeden wierzy, że może jeść wszystko, słaby zaś jarzynę jada. 3 Niechże ten, kto je, nie pogardza tym, który nie je, a kto nie je, niech nie osądza tego, który je; albowiem Bóg go przyjął. 4 Kimże ty jesteś, że osądzasz cudzego sługę? Czy stoi, czy pada, do pana swego należy; ostoi się jednak, bo Pan ma moc podtrzymać go. 5 Jeden robi różnicę między dniem a dniem, drugi zaś każdy dzień ocenia jednakowo; niechaj każdy pozostanie przy swoim zdaniu.

To prawda, że jesteśmy równi przed Bogiem, ale jednocześnie jesteśmy różni… dlaczego? Nie wiem, On tak chciał… a ponieważ jesteśmy różni rodzi się w sercu pokusa, aby jak czytaliśmy:
·        Oceniać
·        Pogardzać
·        Osądzać
·        I czynić różnicę…
To są złe rzeczy… i nie wolno nam tego robić. Naturalnym, ale grzesznym pragnieniem serca człowieka jest ujednolicenie bliźnich na swój obraz i podobieństwo… i to jest bałwochwalstwo! Jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga… Boga, kochającego różnorodność!